piątek, 16 maja 2014

Auriga International Flavo-C Serum

Nie często moje zasoby kosmetyczne zasilane są w dermokosmetyki. Być może to błąd, ale poza micelem Biodermy, raczej do niczego nie wracam. Mimo to, postanowiłam na początku lutego, że może warto dać szansę osławionemu serum Flavo-C marki Auriga i tak o to, mam drugą apteczną pozycję, po którą z całą pewnością jeszcze nie raz sięgnę.

Wybrałam dla siebie lżejszą wersję serum z 8% stężeniem witaminy C. Serum według zaleceń producenta powinno być stosowane u młodych kobiet w celu zapobiegania zmarszczkom w przyszłości, natomiast u kobiet, które są w okresie menopauzy stymuluje powstawanie kolagenu i elastyny w skórze spowalniając procesy starzenia.

Flavo-C to jedyne serum na rynku, które zawiera lewoskrętną witaminę C. Tłumacząc to na bardziej przystępny język, oznacza to dla nas tyle, że ta firma witaminy C jest rozpuszczalna w tłuszczach i o wiele bardziej stabilna dzięki czemu przez cały okres stosowania preparatu działa na naszą skórę tak samo dobrze.


Ja osobiście działaniem serum jestem zachwycona. Moja skora jest młoda, nie ma na niej jeszcze oznak starzenia. Często jednak, po zimie była bardziej szara, pozbawiona blasku, miejscami nawet lekko przesuszona, a pory stawały się przez kaloryfery połączone z klimatyzacją zawsze bardziej rozszerzone.


Flavo-C w naprawdę krótkim czasie poradziło sobie z tymi problemami, a ja już po miesiącu stosowania zapomniałam czym te wszystkie wspomniane przeze mnie wyżej problemu. Serum stosowałam również na okolice oczu, a efekty jego działania również w tych okolicach stały się naprawdę widoczne. Zmarszczek nie mam, ale skóra jest jakby bardziej mięsista (ciężko to wytłumaczyć :) ). Serum nie podrażniała tej okolicy, nawet gdy niechcący kilka razy dostało się do oczu, nie wywołało najmniejszego podrażnienia.

Stosowałam je tylko raz dziennie, na noc zarówno na twarz jak i na okolice oczu. Na dzień pod oczy stosowałam serum Estee Lauder ANR, a na twarz Idealistę -sera świetnie się uzupełniały i nie odnosłam wrażenia, aby przeszkadzały sobie wzajemnie w działaniu. Tak samo zresztą z pozostałą pielęgnacją.


Pokażę Wam jeszcze jak szybko serum wchłania się do matu, gdyby ktoś miał ochotę stosować je na dzień:
 

Znacie Flavo-C?  Ja z całą pewnością sięgnę po nie za rok, gdy kolejna zima będzie za nami.

18 komentarzy :

Pączek w pudrze pisze...

Z dermokosmetykow nie uzywalam właściwie nic a nic, nawet słynnej biodermy o której wspominasz. Za to na te cudo narobiłaś mi ochoty :)

Uzależniona Zakupoholiczka pisze...

Szczerze powiem, że sama byłam zdziwiona tym jak bardzo działanie tego serum mi odpowiadało, a nawet trochę zaskoczyło. Chcę teraz przy okazji Dnia Matki sprawić mocniejszą wersję mojej Mamie i bardzo ciekawa jestem jak się u niej spisze. Bardzo polecam przetestowanie, bo jeśli spisze się u Ciebie tak jak u mnie to będziesz zachwycona :)

Fraise26 (My strawberry fields) pisze...

Od dłuższego czasu się przymierzam do tego serum, ale cały czas coś innego wpada w moje ręce. Muszę wreszcie je upolować na dobrej promocji :)

♥ Aga w krainie czarów ... pisze...

Mam ochotę na to serum ale z większą dawką. Tylko nie wiem, czy nadaje się na wiosenno-letni okres, jak myślisz? :)

Uzależniona Zakupoholiczka pisze...

Czasem chyba atrakcyjne promocje pojawiają się w Super Pharm (ja swoje bez promocji kupiłam tam chyba za 60 zł, ale mogę się mylić bo mam problemy z pamięcią :) ). Kiedyś widziałam też tam jakieś zniżki na to serum z kartą LifeStyle. Też tak miałam jak Ty, że chodziło mi po głowie, a zawsze ostatecznie kupowałam coś innego, ale naprawdę warto go spróbować. Efekty są szybko widoczne i to mi się najbardziej podoba :)

Uzależniona Zakupoholiczka pisze...

Szczerze mówiąc to ja bym się chyba wstrzymała i kupiła po lecie. Z różnymi opiniami się spotkałam, jedni twierdzą, że krzywdy nim sobie zrobić nie można, inni, że nie powinno się stosować latem, bo może wywołać przebarwienia. Zresztą, tak sobie myślę, że ten najbardziej spektakularny efekt to serum daje właśnie po zimie, gdy nie mamy tyle słońca i cera robi się bardziej szara. Ja to mocniejsze chcę mamie sprezentować, ale powiem jej, aby zaczęła stosować po następnej zimie właśnie, bo ona ma skłonność do przebarwień i boję się, żeby sobie krzywdy nie zrobiła :)

Hexxana pisze...

Wypróbowałam Flavo C i Flaco C Forte, przy czym to drugie miałam z kremem i byłam zadowolona. Natomiast myślę, że kolejny okres zimowo-wiosenny powitam na nowo z serum iS Clinical Pro Heal, ono jednak przyniosło duże lepsze efekty.
Bardzo chwaliłam sobie Active C XL, ale widzę że teraz jest tylko Active C dostępne. Z tym, że to krem :)

Kateeland pisze...

Nie wiem dlaczego, ale nie mogę przekonać się do serum. Wolę tradycyjne kremy.

Uzależniona Zakupoholiczka pisze...

Nie miałam pojęcia nawet o istnieniu tych rzeczy, o których piszesz;) Efektów po Flavo C nie widziałaś zupełnie, czy po prostu były zbyt małe? Zainteresowało mnie to serum iS Clinical, o którym wspomniałaś chociaż zupełnie nie znam tej marki. Flavo było w ogóle moja pierwsza przygoda z witamina C w kosmetykach (zreszta jest chyba najłatwiej dostępne ) wiec czuje sie zaintrygowana :)

Uzależniona Zakupoholiczka pisze...

A ja znowu nie wyobrażam sobie pielęgnacji skóry bez serum;) zawsze rano i wieczorem pod krem nakładam serum na twarz jak i na okolice oczu, mam wrażenie, ze to taka podwójna pielęgnacja ;) a jakie serum stosowałaś?

Black Raspberry pisze...

Wpisuję na listę zakupów ;)

Czarna Ines pisze...

u mnie się ono nie spisało, a szkoda bo pokładałam w nim duże nadzieje:) po kilku tygodniach zaczęło mnie zapychać :/

Uzależniona Zakupoholiczka pisze...

Szkoda :( czytałam o nim opinie w internecie i część osób faktycznie pisała, że miała po nim wysyp. U mnie nic takiego się nie pojawiło na całe szczęście. A próbowałaś też wersji Forte, czy odpuściłaś?:)

Ania pisze...

Bardzo lubię to serum:) Używałam go rok temu przez dłuższy czas i teraz do niego wracam:) Buteleczka już na mnie czeka w kosmetyczce:)

Hexxana pisze...

Wiesz, ja od dość dawna "siedzę" w temacie produktów z vit.C więc stąd poszukiwania czegoś optymalnego i przynoszącego długofalowe korzyści, aczkolwiek moja cera nie zawsze może sobie pozwolić na ten dodatek z racji trądziku różowatego. I teraz tak, Flavo C/Flavo C Forte oceniam przez pryzmat iS Clinical Pro Heal. Może gdyby było odwrotnie, byłoby inaczej? :) do tego mile wspominam Active C z LRP, choć początki nie były za dobre ;) Nie miałam wtedy wystarczającej wiedzy i zaliczyłam małe wpadki. Ze swojej strony polecam tego typu preparaty, nieźle też wypada seria Mesolift z Lierac.

Uzależniona Zakupoholiczka pisze...

Bardzo sie cieszę, że jesteś z niego zadowolona i będzie powrót ;) A skoro już tyle czasu od Twojej pierwszej kuracji Flavo minęło, to pozwolę sobie popaprańcy jak długo widoczne by efekty po zakończeniu kuracji u Ciebie?

Uzależniona Zakupoholiczka pisze...

Ta seria Lieraca przewijała mi sie tez przez głowę, jednak w pierwszej kolejności wybrałam Flavo. Widzę, że zostaniesz moim autorytetem w kwestii stosowania witaminy C :D stosowałaś te kosmetyki na przełomie zimy i wiosny, czy moze latem tez? Ja mam gdzieś z tylu głowy zakodowane, ze latem nie powinno sie jej używać, ale nie wiem czy to do konca słuszne?

Hexxana pisze...

Powiem tak, używam zbyt wiele zbliżonych produktów więc efekt jest mniej więcej cały czas podtrzymywany. Daleka byłabym od stwierdzenia, że samo serum zrobi "całą robotę", bo jednak na to pracuje kilka produktów min. peeling, maseczki, sera, kremy oraz nawyki.
Stosowałam latem produkty z vit. C ale wyłącznie na noc i pamiętałam o sumiennym filtrowaniu podczas ekspozycji czynnej plus dodatkowa ochrona jak. kapelusz/czapka z daszkiem. Warto też wziąć pod uwagę, że aura w UK jest inna :) a kiedy pojechaliśmy do Grecji odstawiłam wszelkie produkty tego typu. Wolałam nie ryzykować, choć to był wrzesień. No i jak wiem, że szykuje się plażowanie, także rezygnuję.
Lierac bywa czasami w fajnych setach, uważam że warto rozglądać się za nimi. Albo szukać miniatur na sam początek.

Copyright © 2014 Kosmetyczka Pełna Cudów

Distributed By Blogger Templates | Designed By Darmowe dodatki na blogi