czwartek, 15 maja 2014

Kings&Queens Emperor Akbar Mango Showergel

Pielęgnacja ciała marki Korres, zazwyczaj się u mnie sprawdza (trochę inaczej sprawa ma się w przypadku pielęgnacji twarzy), postanowiłam więc wreszcie poznać trochę ich kosmetyki wydane pod brandem Kings&Queens.

Cała seria tych kosmetyków inspirowana jest starożytnymi władcami. Ja zaprosiłam do swojej łazienki Cesarza Akbara, który zapewnił mi kąpiel z owocami mango.

Cesarz Akbar, był indyjskim władną panującym w XVI wieku. Przez swoją ogromną pasję i miłość, którą darzył mango udało mu się stworzyć ogromną  plantację drzewek owocowych w Lakh Bagh. Jak łatwo się domyślić, został dzięki temu rekordzistą w swojej kategorii :)


Ale historii wystarczy :) Najważniejsze myślę jest to, jak żel sprawdza się w codziennym stosowaniu.
Otóż całkiem nieźle. Zapach jest dość intensywny, słodki i całkiem świeży. Podoba mi się o wiele bardziej niż w przypadku opisywanego kiedyś peelingu do ciała Sephory, który też miał pachnieć jak owoce mango, ale okazał się dość chemiczny ( Klik! ).
 

Konsystencja żelu jest dość rzadka, nie każdemu to może odpowiadać, ale ja stosuje go raczej w trakcie kąpieli niż prysznica więc nie specjalnie mi to przeszkadza. Cesarz Akbar i jego owoce mango nie wysuszają ciała, przez co nie trzeba zaraz po wyjściu z wanny szukać balsamu i w panice wcierać go w przesuszone ciało. Żel myje bardzo dokładnie, jego zapach pozostaje na ciele przez jakiś czas po kąpieli i pięknie wypełnia na długo całą łazienkę.


Co ważne kosmetyki Kings&Queens tak samo jak te wychodzące na rynek pod marką Korres tworzone są w Grecji z naturalnych składników. We wszystkim seriach Kings&Queens znajdziemy wyciąg z owocu granatu, błękitny lotos oraz wyciąg z malachitu. Nie znajdziemy w nich za to parabenów oraz olei mineralnych. Specjalnie ekologiczna raczej nigdy nie byłam, ale miło wiedzieć:)


Przyznaję, że bardzo mi się ten Indyjski Władca spodobał i z pewnością jeszcze po inne żele z tej serii sięgnę.

Znacie markę Kings&Queens?

6 komentarzy :

piękniejestżyć pisze...

Zupełnie nie znam tej marki. Nie zdawałam sobie w ogóle sprawy, że Korres pod sobą coś jeszcze wypuszcza.

Uzależniona Zakupoholiczka pisze...

Też długo nie miałam o tym pojęcia ;) Co ciekawe Korres jako Korres sprzedawany jest w Sephorze, a Kings&Queens dostępne sa w Douglasie. Sprytne ;)

Czarna Ines pisze...

a wiesz ,że ostatnio właśnie obcykałam fotkowo swoją wersję tego żelu ? mi bardzo pasują te żele, ale nie wiedziałam ,że to dziecię Koreres :)

Uzależniona Zakupoholiczka pisze...

O a jaka wersje żelu masz u siebie?;)

Pączek w pudrze pisze...

Ja też należę do tych dopiero teraz oswieconych ;) z Koressa mam jeden żel i zestaw wakacyjny z zelami, balsamami i chyba czym do włosów. Bardzo ciekawa jestem maseczek do twarzy bo słyszałam dobre opinie :) muszę zapamiętać żeby zerknąć w Douglasie na ofertę :)

Uzależniona Zakupoholiczka pisze...

Miałam ich maseczkę i peeling z granatem do twarzy, szczerze mówiąc to zużyłam ale bez specjalnych fajerwerków. Jeśli miałabym sięgnąć ponownie po którąś z tych rzeczy to z pewnością byłby to peeling, zrobił na mnie lepsze wrażenie. Kilka wersji zapachowych Kings&Queens mnie jeszcze interesuje, zerkaj, zerkaj, a jak coś kupisz to dawaj koniecznie znać u siebie na blogu jak się sprawdza :)

Copyright © 2014 Kosmetyczka Pełna Cudów

Distributed By Blogger Templates | Designed By Darmowe dodatki na blogi